the weekend
let’s start the weekend
Are you ready for this year’s Christmas? Presents bought and packed are waiting in the closet for your family and friends? Well, if not - there’s still a chance to get your sh** done ;) Get up and - if you stay in Warsaw - go to Mysia street where you can buy presents for the whole family. The special gifts for the one you love you may find in this lovely place - if your beloved are interested in the original jewelry made in Poland by an incredible artist.
ORSKA - that’s a place worth a visit while trying to get ready for the Christmas holidays!
ps. I’m very ready ;)))
***
To jak Kochani? Gotowi jesteście na nadchodzące święta? Prezenty już pokupowane i popakowane czekają w szafach na Waszych bliskich? Nie? W takim razie nadal macie jeszcze chwilę by się ogarnąć. Jeśli jesteście w Warszawie - warto wpaść na Mysią, gdzie przy odrobinie wolnego czasu znajdziecie coś dla każdego członka rodziny. Serio. A dla tych najbliższych - jeśli naturalnie gustują w oryginalnej biżuterii (i są srokami jak ja) - czekają prezenty wykonane przez niesamowitą polską artystkę.
ORSKA - tego adresu nie można pominą podczas przygotowań do świąt!
ps.: jestem bardzo gotowa - jakby ktoś pytał ;))
DZISIAJ M I K O L A J K I !!!
tak dla tych, którzy zapomnieli
;)
Jak siedzimy tak przy biurkach, przydałoby nam się nieco słońca i lazurowego morza - prawda? W takim razie wrzucam tu kilka zdjęć ze słonecznej, wiosennej Hiszpanii. Odwiedziłam to miasto parę razy, ten akurat był słoneczny, pozostałe naturalnie w ulewnym deszczu.
***
If you’re bored at work (some of you surely are ;), you could use a bit of sun and lovely blue sea - right? In that case, I put here some photos from the sunny spring Spain. I visited this city a few times, this one was sunny, the rest naturally in heavy rain.
Mam mieszane uczucia. Miasto to jest całkiem spore i pełne sprzeczności. Niby relaks ale jak się przyjrzymy restauracji Papagayo z innego kąta - widzimy świętną miejscówkę dla bezdomnych.
Urocza starówka nie jest zbyt rozległa, za to przylega do niej ogromny parking - klepisko, na tysiące samochodów. Turystów to masa, bo z góry popaytrzeć można głęboko w morze (tzw Balkon Europy) i zakupić chińską albo hiszpańską pamiatkę, albo nabyć nieruchomość czy lody (chwilowo wybrałam tę drugą opcję ;)
A jak Wam się podoba? Zapatrzeni jak ten jegomość, który nie specjalnie wie w którą stronę się udać?
***
This white city is quite big and full of contrasts. You do have a chance to relax but if you look closer from a different angle at the Papagayo restaurant - you see a perfect place for the homeless.
The charming old town is nice, but there is a huge parking lot attached to it - for thousands of cars and buses. It’s crowded with the tourists, because you can look at the sea from above (the so-called Balcony of Europe) and buy a Chinese or Spanish souvenir or even find yourself a real estate or ice cream (this time I chose the second option;)
And how do you like it? Overwhelmed by the sea and the mountains like this gentleman who does not really know which way to go?
There’s a hit song in Poland played on the radio. I’m not such a huge fun of it but still, it’s a hit so it stays in my head for a bit longer. Especially looking at those pictures. Don’t you think?
(oh, btw in Polish the title is: ‘there’s no waves’, you can check this out here)
***
Hit Dawida Podsiadło chodzi po głowie, to i zdjęćie się znalazło. A może odwrotnie. Kto to wie. W każdym razie refren wdarł się do mej głowy i na dobre zagościł, nie odpuszcza więc go za pośrednictwem tego posta ze zdjęć wypuszczam…
Naturalnie można sobie do tego pośpiewać, tekst znajdziecie tutaj.